prezentacje naukowe

Prezentacje naukowe – recenzja książki

Na facebooku zapowiadałam już w maju recenzję książki „Prezentacje naukowe. Praktyczny poradnik dla studentów, doktorantów i nie tylko” autorstwa Piotra Wasylczyka – no i jest!

O książce

Książka jest niewielka, 195 stron formatu A5 i stosunkowo duża czcionka – czyli tak faktycznie poradnikowo. Podzielona jest na 8 części, w których autor przechodzi od mitów na temat prezentacji naukowych, przez ich cel, plan i projekt, po konkretne wskazówki jak zaczynać i jak kończyć prezentację, jak tworzyć slajdy czy wybierać rekwizyty, aż po temat jak występować. Na deser dostajemy krótki rozdział o posterach.

Początek książki zapowiada się dobrze i czyta się szybko i przyjemnie – rozdział o mitach to dobry wstęp, który bezwzględnie rozprawia się z tezą, że prezentacje naukowe muszą być sztywne i kiepskie.

prezentacje naukowe

Co znajdziemy w środku?

W kolejnej części dowiadujemy się o celu prezentacji. Na początek autor serwuje nam trochę ogólników na jakie okazje przygotowuje się prezentacje (kto tego nie wie ręką w górę? ;) ). Podoba mi się to, że właśnie od rozdziału o celach tak naprawdę zaczyna się książka. Określenie celu i targetu prezentacji przed rozpoczęciem przygotowywania slajdów naprawdę może ją zmienić i ulepszyć, ważne, że zaczynamy o tym coraz częściej słyszeć czy czytać. Co na minus? Trochę sposób pisania. Wiem, że jest to kwestią gustu, ale sposób podania informacji jest dla mnie jednak trochę zbyt rozwlekły, autor sporo żartuje i często chce być zabawnym, co wydaje mi się w książce typu poradnik trochę niepotrzebne. Jeśli będę chcieć rozrywki, sięgnę raczej po coś innego niż poradniki o prezentacjach…

Od rozdziału o planowaniu prezentacji powoli zaczynają się konkrety. Czyli co powinno być przemyślane na początkowym etapie tworzenia prezentacji, ćwiczenia na różne pitche i pytania, na które warto sobie odpowiedzieć. Z tego rozdziału wyciągam jedno ważne zdanie – ta część prezentacji, która zawiera pytanie badawcze, pokazuje proces szukania odpowiedzi na to pytanie i tłumaczy wnioski, jest znacznie ważniejsza niż część pokazująca pośrednie wyniki, wykresy i tabele. 100% prawda!

W części „Projekt, czyli poszukiwanie formy” przeczytamy o widowni (i o tym, że w większości przypadków prezenterzy przeceniają wiedzę widowni), o czasie prezentacji i wzięciu pod uwagę jej miejsca, o tytułach, strukturze i abstraktach. Na duży plus – autor dzieli się szkicami do swoich prezentacji i opisuje je dokładnie, co może być fajną inspiracją na początek. Na minus – część informacji jest podawanych bez źródeł i ciężko je zweryfikować. Na przykład podkreślanie olbrzymiej przewagi notowania na kartce papieru nad notowaniem odręcznym rysikiem na tablecie (trafiła kosa na kamień – to temat, który mnie akurat mocno interesuje ;)). Czy aby na pewno tak jest, czy to tylko opinia?

prezentacje naukowe szkic

Kolejno dostajemy wskazówki jak interesująco zaczynać prezentację, a na co nie tracić czasu i spory rozdział o dodatkach: rekwizytach i slajdach. Autor wychodzi z założenia, że slajdy niekoniecznie muszą być częścią każdej prezentacji, a już na pewno powinny być do niej dodatkiem, a nie tym, co prowadzi prezentującego. Książkę zamykają wskazówki dotyczące występowania na scenie (od treningu przez ubiór, savoir vivre i używanie głosu, aż po radzenie sobie ze stresem i… z pytaniami z sali) i krótki rozdział dotyczący projektowania plakatów czy posterów, również z przykładami.

Subiektywnie

Moja opinia? Wydaje mi się, że dla osób, które pierwsze ważne prezentacje mają jeszcze przed sobą, dla studentów lub ewentualnie doktorantów, którzy nie mieli dotychczas zbyt wielu okazji do występowania i nie czytali zbyt dużo w tym temacie książka będzie dobrym startem. Jest szeroko zakrojona i znajdziemy w niej wiele ważnych tematów – dzięki temu może być z powodzeniem punktem wyjścia do dalszego doskonalenia się w trudnej sztuce prezentacji. Jeśli ktoś natomiast kilka prezentacji ma już za sobą i coś w tym temacie czytał, „Praktyczny poradnik” może nie wnieść zbyt wiele.

Generalnie nie przemówił do mnie też pomysł częstego korzystania z dolnych przypisów jako formy „bezpośredniej wiadomości do czytelnika” lub miejsca na dodatkowe żarty. Bardzo często rzeczy, które autor umieszcza w przypisach, do których trzeba jednak przeskoczyć wzrokiem, mogłyby znaleźć się po prostu w akapicie lub w nawiasie… Trochę za dużo dla mnie w tej książce samej osoby autora i anegdot z życia – niby taki dzisiaj mamy świat, na fejsie i blogach każdy pisze od siebie i/lub o sobie, ale od książek jakoś nadal oczekuję czegoś trochę innego.

Tak czy inaczej, jeśli właśnie zaczynasz swoją przygodę z prezentacjami naukowymi i chcesz sięgnąć po poradnik, który będzie się czytało lekko i przyjemnie, a który przy okazji pokaże ci zakres tematów, nad którymi musisz się zastanowić i o czym pamiętać, spróbuj! Warto też podkreślić, że tak naprawdę jest to pierwsza książka na rynku polskim, która zajmuje się prezentacjami naukowymi. I chociaż wiele można się nauczyć z innych, ogólniejszych pozycji o prezentacjach, nie wszystko, co znajdziemy w tych ogólnych książkach, da się zaadoptować do specyficznych przecież wystąpień naukowych.

Aktualne ceny książki możecie sprawdzić na Ceneo. Za udostępnienie książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu PWN.

prezentacje naukowe konferencja

A nam wszystkim (tzn. wam i sobie też ;) ) życzę, żebyśmy rozwijali nasz warsztat prezentacji – jakiekolwiek nie będą nasze źródła – i żeby współczynnik ziewania na konferencjach naukowych zmniejszał się z roku na rok! ;)

sign

FacebookTwitterGoogle+Copy Link