Ankieta na fanpage’u ZostańPhD pokazała, że większość osób zaczyna pisanie artykułu siadając do komputera. O 40% mniej planuje go wcześniej na papierze. Sama kiedyś należałam do tej pierwszej grupy – uruchamiałam komputer i zaczynałam stukać w klawiaturę. Od kiedy zmieniłam swoje podejście do pisania – i planowania – rezultaty mnie samą zaskakują :)

Chcę dzisiaj podzielić się z wami moim sposobem na planowanie artykułu. Ten system powstawał przez ostatnie kilka lat – pierwszy artykuł, jeszcze na studiach, opublikowałam 7 lat temu. Od roku planuję artykuły w ten sam sposób i wygląda na to, że jest to już moja docelowa wersja – sprawdza się świetnie! Dzięki niej w pół roku napisałam 4 artykuły (dwa do czasopism, dwa konferencyjne). Chcecie dowiedzieć się, jak dzięki planowaniu i kilku prostym trikom zaoszczędzić czas i pisać szybciej oraz efektywniej? Zapraszam was na dzisiejszy wpis!

Pssst… Na końcu jest zapowiedź – niespodzianka… ;)

1. Zacznij od roboczej wersji tytułu

Nie trać czasu na początku na długie zastanawianie się nad tytułem i doborem odpowiednich słów. Zostaw to na koniec. Zobaczysz, będzie łatwiej, a i rezultat będzie lepszy. Nie warto poświęcać tej energii, którą mamy na początku, na tytuł. Przy okazji, pracując pod koniec nad brzmieniem tytułu koniecznie zajrzyj TUTAJ po garść przydatnych wskazówek.

2. Wypisz wymagania, tak, żebyś nie musiał szukać ich wielokrotnie

Kiedy pisałam artykuł na swoją pierwszą konferencję, z pięć razy sprawdzałam jaka jest jego maksymalna długość, a potem jeszcze raz ile słów ma mieć abstrakt, i inne tego typu szczegóły. Też tak robisz? Warto zaoszczędzić ten czas. Zanim usiądziesz do faktycznego pisania, wtedy, gdy przeglądasz wymagania czasopisma lub konferencji, wypisz sobie te rzeczy, których musisz się trzymać – deadline, długość artykułu, długość abstraktu, styl cytowania i bibliografii, i inne istotne informacje. Zajmie to tylko chwilę, a zaoszczędzi nie tylko minuty – pomoże ci nie rozpraszać się w trakcie pisania. Bo przecież sprawdzenie długości abstraktu to najczęściej też rzut okiem na maila, a skoro na maila, to i dalej w internet… Myślę, że rozumiecie ;)

aa

3. Zadaj sobie pytanie o cel artykułu

Ale tak na serio – po co ja go piszę? (“po punkty” nie jest tutaj oczekiwaną odpowiedzią ;)) Ja rozbijam sobie to pytanie na dwie części:

  • hipoteza albo pytanie, na jakie chcę odpowiedzieć. Ważne, żeby dało się to opisać w jednym, maksymalnie dwóch zdaniach – to sprawi, że twój artykuł będzie na temat. Łatwo opisywać wszystkie badania i analizy, jakie przeprowadziłeś, ale czasem nie wnoszą one nic do tematu. Postawienie sobie pytania – i zapisanie go – ułatwi ci przefiltrować treści i wybrać to, co faktycznie istotne.
  • które badania/analizy chcę przedstawić – to uzupełnienie pierwszego pytania. Wypisz, co musi się znaleźć w artykule, żeby udało ci się odpowiedzieć na wybrane pytanie. Zobaczysz, równocześnie odrzucisz to, co się w nim znaleźć nie musi – a jeśli nie musi, to zazwyczaj też nie powinno.

4. Zastanów się nad referencjami

Nauka nie istnieje w próżni. Nie jesteśmy sami i zazwyczaj nie tylko my zajmujemy się danym zagadnieniem. Bazujemy na czyjejś pracy, i ktoś później będzie bazował na naszej. Dlatego zanim zaczniemy tworzyć treść artykułu warto zastanowić się nad tym, na jakie prace powinniśmy się powołać. Kogo zacytować? Wiadomo – w referencjach zawsze znajdą się prace, z których korzystamy bezpośrednio, przytaczając cytat lub pokazując czyjąś grafikę. Ale być może twoich wniosków nie byłoby bez przeczytania tego lub innego paperu? Jeśli tak, warto, by on również znalazł się w bibliografii. Chwila spędzona nad tym przed rozpoczęciem pisania pomoże ci uniknąć później niezręcznego “dokładania” kolejnych artykułów do listy referencji i szukania dla nich miejsca w tekście.

planowanie artykulu naukowego

5. Zaplanuj treść… i czas

Czyli najważniejszy punkt programu :)

Burza mózgów

W tym momencie zawsze działam najpierw na brudno – wypisuję wszystkie istotne rzeczy, które muszą znaleźć się w artykule. Zawsze jest to trochę miszmasz – jakaś teoria badaczy z X, do której chcę się odnieść, konkretny wykres z moich badań, grafika z innego artykułu, która dobrze obrazuje jakieś zagadnienie – wszystko, co wpada mi do głowy jako warte umieszczenia w artykule.

Plan rozdziałów

Potem przygotowuję sobie plan poszczególnych części – wypisuję śródtytuły. Czasem są częściowo narzucone przez czasopismo, czasem układam je sama (o typowej strukturze artykułu możecie poczytać TUTAJ). Wpisuję, gdzie poszczególne elementy z burzy mózgów mają się znaleźć. Dodaję w każdej części to, co jest w niej najważniejsze. Często hasłowo, skrótowo – nie chodzi tutaj, żeby w planie napisać cały artykuł ;) Raczej o to, by określić sobie strukturę i potem w trakcie pisania płynnie przechodzić od jednego zagadnienia do kolejnego, no i nie cierpieć na syndrom pustej kartki…

Terminarz

I teraz najtrudniejsze wyzwanie – odpowiedzieć na pytanie “do kiedy?”. Stawiam samej sobie termin, kiedy konkretna część artykułu ma być gotowa. Patrzę w kalendarz, biorę pod uwagę inne zobowiązania i staram się określić datę realną, wymagającą, ale taką do zrobienia. Takie rozbicie całego “kombajnu” jakim jest artykuł na mniejsze części niesamowicie pomaga! Coś, co wydaje się tak błahą rzeczą, sprawia, że wydajność w pisaniu rośnie wielokrotnie. Wszystko przez to, że nasz mózg lepiej radzi sobie z zadaniami, które może “objąć” na raz… Cały artykuł jest zbyt dużym zadaniem, i to dlatego tak często zwlekamy z pisaniem. Po prostu nasz mózg nie może ogarnąć go jako całości, potrzebuje rozbicia na mniejsze kawałki.

Odhaczanie zrobionego

Kiedy mam już wypisane konkretne daty, staram się pamiętać o tym, że pisanie-tworzenie tekstu i edytowanie go to dwie różne czynności. Dlatego kiedy napiszę wstępną wersję danej części, zaznaczam, że „draft” jest gotowy. W końcu dana część jest napisana, prawda? :) To pomoc dla tych, którzy mogą w nieskończoność ulepszać i poprawiać każde zdanie. Najpierw napisz szkic, zaznacz to jako zrobione, przejdź do następnej części itd. Dopiero na koniec zajmij się edycją artykułu (o sposobach edycji i recenzji swojej pracy poczytasz TUTAJ). Zakończoną edycję danej części również zaznacz na planie. Ja oznaczam ją jako “final”. Wtedy będziesz wiedzieć, że do tego fragmentu już nie musisz wracać. Oczywiście możesz, jeśli przed deadlinem zostanie ci czas i będziesz chcieć jeszcze lepiej dopracować tekst – w końcu nigdy nie jest doskonale ;) – ale nawet jeśli nie wrócisz to będziesz mieć spokojne sumienie, że wersja “final” jest ukończona.

Inne elementy

Ja dodaję do planu jeszcze szczegóły takie jak bibliografia (dopasowanie stylu cytowania do wymagań itp.) i grafiki z podpisami (po tym jak dawno temu zdarzyło mi się wysłać do recenzji artykuł, w którym podpisy wszystkich grafik były… takie same :D Bo zostawiłam to na później i przeoczyłam ;)). Dodaj do listy to, co dla Ciebie może być taką pułapką :)

A teraz niespodzianka, którą zapowiadałam na początku :)

Uwaga! Zapowiedź – niespodzianka!

Chcę się z wami podzielić dzisiaj wiadomością, którą do tej pory trochę ukrywałam… Przez ostatnie miesiące sporo pracowałam nad… plannerem dla doktorantów! Zebrałam wszystkie sposoby działania i planowania (pracy naukowej i życia równocześnie ;)), które sprawdzają się najlepiej. Chcę żeby PhD Planner był dostępny dla was przed początkiem nowego roku akademickiego 2018/2019. Wiem, że to co w nim znajdziecie, działa i świetnie sprawdza się na co dzień. Znajdziecie w nim między innymi karty ułatwiające planowanie artykułu zgodnie z dzisiejszym opisem i o wiele więcej. O szczegółach będę wam dawać znać niebawem.

Poniżej możecie zapisać się na listę zainteresowanych plannerem. Nie zobowiązuje ona do jego zakupu, daje po prostu pewność, że nie ominie was informacja kiedy planner będzie już dostępny. Dla osób zapisanych na tę listę przy zakupie będzie czekała też mała niespodzianka :)

phd planner

Uff… no to już wiecie! Nie było łatwo nie powiedzieć wam o tym wcześniej :) Będę od teraz zdradzać wam coraz więcej szczegółów z pracy nad PhD Plannerem. To jak? Jesteście ciekawi plannera? Zapisaliście się?

Tymczasem spróbujcie zaplanować następny artykuł – i koniecznie dajcie znać, jak ta metoda sprawdzi się u was! Powodzenia :)

sign

  • Agnieszka

    Droga Kasiu, dziękuję Ci za garść cennych wskazówek. Napisania artykułu naukowego nie mam w planach, jeszcze… :), ale Twoje rady chętnie wykorzystam w innej pracy. Blog prowadzisz wspaniale. Cenna wiedza przekazana w miły i przejrzysty sposób. Gratuluje plannera! Który może stworzyć praktyczniejsze narzędzie do planowanie, niż ten, kto go właśnie potrzebuje? Świetny pomysł! Pozdrawiam