Jesienią, jakoś w październiku, zaczęłam pisać tekst z ambitnie brzmiącym tytułem Jak dobrze przygotować się do badań. Był to czas, kiedy moje badania były już prawie zaplanowane i miały już-za-moment ruszać. Dzięki wielu okolicznościom zaczęły się dopiero teraz, a ja mam świetną okazję zrewidować to, co wtedy napisałam, i radykalnie zmienić temat posta ;)

Dzisiaj wychodzę z założenia, że do badań przygotować się nie da. A przynajmniej nie zawsze, i na pewno nie wtedy gdy są to pierwsze badania. Nie mówiąc już w ogóle o przypadkach, kiedy wykonuje się je w zupełnie innym, praktycznie nieznanym miejscu. (No, to teraz zarysowałam nieco obraz mojej sytuacji :) ) Ale – pomimo tezy, że przygotować się nie da, da się je zaplanować i w ten sposób nieco ułatwić sobie życie.

Sposoby na efektywne zaplanowanie

1. Policz próbki

Planowanie badań jakoś zawsze zaczyna się z rozmachem. To dzięki temu, że plany snuje sie łatwo i przyjemnie – zakładamy, że zróżnicujemy pięć czynników, z czego każdy będzie miał po 4 warianty, które to z kolei przebadamy na trzy sposoby, a dla każdego z poszczególnych przypadków potrzebujemy dla statystki minimum 3 próbki. W taki sposób w pewnym momencie okazuje się, że liczba naszych próbek sięgnęła już…180. A przecież to dopiero badania wstępne! ;) No właśnie, między innymi z tego powodu dobrze jest na samym początku zrobić zestawienie planowanych próbek i przemyśleć sobie dokładnie realność takich badań i czas potrzebny na pojedyncze pomiary. I dopiero z tego punktu ruszać dalej, oszczędzi to czas, energię, no i straty moralne związane z redukowaniem liczby próbek po dłuższym czasie planowania ;)

2. Wymyśl wcześniej system oznaczania

Rozrysuj schemat opisu czy numerowania próbek. Tą część łatwo zrobić wcześniej, a dobrze przygotowana pozwoli na spokojne rozpoczęcie działań później, gdy i tak pojawi sie wiele nieplanowanych niewiadomych. Przemyślany opis, nie bedący jedynie kolejnymi liczbami, przyda się do doktoratu, publikacji, i co więcej – we wszystkich tych miejscach będzie zgodny.

Do tego punktu dorzucę jeszcze jedną zaletę z moich dzisiejszych wrażeń. Jeżeli Twój system oznaczania jest logiczny, zdecydowanie usprawni to pracę w laboratorium, gdzie będzie możliwe opisanie kilku akurat gotowych próbek bez potrzeby szukania kartek z tabelą i sprawdzania, jak powinny się nazywać.

3. Wydrukuj tabele do uzupełniania danych

No właśnie, tabele… O ile część danych automatycznie jest zapisywana do jakichś plików, często nie są to wszystkie dane. Dlatego tabele potrzebne do uzupełniania tych pozostałych danych rownież można przygotować wcześniej – wtedy nie dość, że wszystkie dane będa od razu posegregowane tak, jak trzeba, i nie będzie trzeba za każdym razem uzupełniać numeru próbki, to dodatkowo nie okaże się po czasie, że w notatkach brakuje np. godziny odczytów albo temperatury otoczenia, która mogłaby teraz przydać się do dalszych analiz. Ten czas tuż przed jest nie mniej ważny, niż podczas!

From my honest experience: i tak okaże się, że wydrukowane tabele są za małe / za wąskie / za niskie / nie uwzględniają tysiąca rzeczy – a w rezultacie, że na ich marginesach znajdzie się multum dodatkowych notatek ;)

To tyle jeśli chodzi o planowanie. Teraz drugie słowo – klucz: przygotowanie.

Przygotowanie

Chociaż wcześniej chciałam móc po badaniach powiedzieć, że wszystko było dobrze przygotowane, teraz już wiem, że to bajka :) Zawsze pojawią się okoliczności, które nie zostały przemyślane, zmiany, których uwzględnienie gdzieś umknęło, kabel, który jednak jest za krótki, miejsce, którego jednak nie ma wystarczająco, etc. I dlatego teraz powiedziałabym, że największym przygotowaniem do badań jest spokój, koncentracja i… kreatywność.

I tak jak negatywny wpływ strachu czy niepewności łatwo wytłumaczyć, tak ta kreatywność dotarła do mnie dopiero po chwili zastanawiania. Wcale nie uważam, że mam jej jakieś ogromne pokłady, ale to właśnie te jej krótkie przebłyski w ostatnich dniach sprawiają, że wszystko idzie nawet lepiej, niż można się było spodziewać, mimo że wiele rzeczy nie było przewidzianych, a wiele rozwiązań powstających na bieżąco okazuje się tymi najlepszymi z możliwych.

einstein2

Albert Einstein powiedział: If we knew what it was we were doing, it would not be called research, would it? I coś w tym jest :)